Sainz w Renault

Carlos Sainz prawie na pewno będzie kierowcą Renault w 2018 roku – według większości źródeł jest to już praktycznie przesądzone. Jak to się stało, że kierowca, o którym wcześniej szefostwo zespołu Toro Rosso mówiło, iż nie opuści teamu z Faenzy, będzie za rok jeździł w fabrycznym zespole z Viry? Co z powrotem Roberta Kubicy?

Wszystko zmieniło się w mgnieniu oka i obróciło swój kierunek o 180 stopni, gdyż najprawdopodobniej, McLaren dopiął swego po usilnych dążeniach i doprowadził do zerwania kontraktu z Hondą. Ponieważ silniki Ferrari i Mercedesa okazały się poza zasięgiem teamu z Woking, pozostała im więc tylko walka o jednostki napędowe Renault. Tu właśnie pojawił się pierwszy problem – francuska stajnia jest przeciwna dostarczaniu silników do więcej niż trzech teamów (Renault, Red Bull, Toro Rosso).

Kolejną stroną, która wpłynęła na kształt tych negocjacji była Honda, początkowo nie chcąca nawet słyszeć o zerwaniu umowy z McLarenem. Teraz, jak widać, deal silnikowy najwyraźniej doszedł do skutku. Od następnego roku z silnikami Hondy zobaczymy Toro Rosso, a jednostki Renault będą napędzały pomarańczowe bolidy McLarena (jak donosi Autosport McLaren podpisał z Renault trzyletni kontrakt).

Pożegnanie McLarena z Hondą

Nie jest do końca zrozumiałe, dlaczego Honda zgodziła się na zamianę partnera z drugiej najbardziej utytułowanej stajni w historii F1 na siostrzany zespół Red Bulla. Myślę, że stać może za tym obietnica przyszłej umowy japońskiej firmy z czerwonymi bykami w roku 2019. Najwięcej na całej sprawie skorzysta chyba Renault. Nadal będą dostarczać silniki trzem zespołom, a do tego udało im się wyrwać z STR pewnego bardzo szybkiego kierowcę z Hiszpanii, który, obok Estebana Ocona, był już od jakiegoś czasu pierwszy na liście życzeń francuskiego teamu.

Czy Carlos Sainz jest szybszy od Roberta Kubicy? Na to pytanie odpowiedzieć nie potrafię, wiem tylko jedno – nie należy się obrażać i dziwić decyzji Renault. Wybrali bardzo dobrego kierowcę, który jeździ od kilku lat na wysokim poziomie w środku stawki F1. Cyril Abiteboul jasno stwierdził, że chciałby mieć szansę przetestować Polaka jeszcze w tym roku, ale jak wiemy, ze względu na obowiązujący regulamin, jest o to bardzo ciężko. Robert zdawał sobie sprawę, że walka o fotel Renault będzie zacięta, dlatego stanął do rywalizacji o pozostałe miejsca w innych teamach.

Kilka dni temu, jak dowiadujemy się od Jakuba Gerbera, przyjaciela Kubicy, Roberta widziano w Grove w fabryce Williamsa. Jeśli Kubica ma szansę na miejsce w zespole F1, to ta opcja wydaje się być w tej chwili najbardziej prawdopodobna. Zespół być może opuści Felipe Massa, który to coraz częściej wspomina o Formule E. Z Williamsem łączony był także główny bohater sezonu ogórkowego Fernando Alonso, ale teraz, gdy jego warunek został spełniony (rezygnacja z silników Hondy), powinien zostać w McLarenie na kolejny sezon.

Pozostałe opcje

W Force India skład kierowców raczej nie ulegnie zmianie; do Toro Rosso, w miejsce Sainza, przymierzany jest młody Francuz Gasly. Inną opcją dla Roberta może być miejsce w Sauberze, „czerwonej latarni” obecnej stawki F1, ale według mnie szanse na to są dużo mniejsze niż na angaż w zespole sir Franka Williamsa. Pewniakiem w Sauberze wydaje się być genialnie spisujący się w Formule 2 młody Monakijczyk, Charles Leclerc. Pytanie kto będzie jeździł u jego boku?

Mamy tutaj dwie dość prawdopodobne opcje: pozostanie w zespole Marcusa Ericssona albo też angaż Antonio Giovinazziego. Giovinazzi odwala kawał dobrej roboty w symulatorze Ferrari i z pewnością należy mu to jakoś wynagrodzić. Zespół z końca stawki napędzany silnikami z Maranello wydaje się być więc realistyczną opcją. Pascal Wehrlein prawie na pewno zostanie pozbawiony miejsca w fotelu szwajcarskiego teamu. Jedynym jego ratunkiem, a jednocześnie „gwoździem do trumny” dla Roberta byłby awans Niemca do Williamsa (znowu polityka i silniki Mercedesa).

Sezon ogórkowy trwa w najlepsze, nasza wiedza jest coraz większa, ale wciąż mamy kilka znaków zapytania, w tym ten jeden najważniejszy, trapiący każdego fana z Polski. Czy w 2018 roku zobaczymy Roberta Kubicę w F1? A jeśli tak, to dla jakiego zespołu będzie jeździł nasz rodzynek w tym elitarnym sporcie? Pozostaje nam cierpliwie czekać na dalszy obrót spraw, więcej informacji powinno ukazać się po Grand Prix Singapuru.

Robert Kubica w bolidzie Renault
Robert Kubica w bolidzie Renault (fot. f1.com)