Od prawie dwóch miesięcy Robert Kubica pozostaje jednym z najgorętszych tematów w świecie motosportu. Każdy fan Formuły 1 ma na temat powrotu Polaka swoje zdanie – wiele osób o tym marzy, ale równie dużo uważa, iż nie jest to w ogóle możliwe. Jak mogliście przeczytać w poprzednich wpisach na blogu (tu i tu), naszym zdaniem szanse są duże. Jeśli nic z tego nie wyjdzie, będzie to tylko i wyłącznie wina polityki rządzącej światem F1; co do tego, że nasz rodak jest w stanie fizycznie podołać temu wyzwaniu nie mamy żadnych wątpliwości. Jak więc naprawdę rysuje się przyszłość Roberta Kubicy w F1?

Na pewno nie Renault

Wydawać by się mogło, że z każdym kolejnym dniem będziemy wiedzieć coraz więcej, aż w końcu wszystko stanie się jasne. Nic podobnego – dalej czekamy w napięciu na jakiekolwiek oficjalne oświadczenie precyzujące przyszłość Roberta. Wszyscy wiedzą już, że nie będzie jeździł w Renault, ponieważ wolne miejsce przypadło w udziale Carlosowi Sainzowi. O miejsce w Sauberze również nie będzie łatwo. Zespół ten potwierdził dziś w oficjalnym oświadczeniu, że młody Charles Leclerc, dominujący obecnie w F2, będzie dla nich jeździł podczas sesji treningowych w Malezji, USA, Meksyku i Brazylii. Nie przekreśla to oczywiście szansy Roberta na angaż w szwajcarskim teamie, ale czyni go dużo mniej prawdopodobnym.

Williams?

Wszystko wskazuje więc na to, że albo Williams, albo nic. Jak donoszą europejskie media, jeden z głównych sponsorów zespołu – Lawrence Stroll, ojciec Lance’a, jest bardzo pozytywnie nastawiony do ewentualnego zatrudnienia Roberta. Podobno uważa, że Kubica mógłby wiele wnieść do zespołu, a i jego syn sporo by się przy nim nauczył. Z kolei w mediach brazylijskich znajdziemy informacje dotyczące tego, że Stroll chce kontynuować współpracę z Massą. To oznaczałoby, że w Williamsie nie będzie wolnego miejsca. Zakładając jednak, że Massa odejdzie, Kubicy wciąż nie będzie łatwo. Na ten sam fotel ostrzą sobie zęby Marcus Ericsson i Jolyon Palmer. Obaj kierowcy nie mogą się z nim równać talentem i umiejętnościami, ale mają za sobą ogromne zaplecze finansowe, które czyni ich dużo bardziej atrakcyjnymi kandydatami.

Grupa Lotos nie dementuje współpracy

Bogaty sponsor zdecydowanie ułatwiłby powrót Roberta do Formuły 1, ale czy ktoś taki się znajdzie? Dwa dni temu media obiegły informacje, że polski koncern paliwowy chce mu pomóc i sfinansować jego testy w Williamsie. Być może to kolejna z wielu plotek, ale dzisiejsze doniesienia rzucają nieco więcej światła na tę kwestię. Sportowefakty.wp.pl poprosiło Orlen i Grupę Lotos, dwa największe w Polsce koncerny, o komentarz na ten temat. Co ciekawe, Orlen zdecydowanie zdementował te pogłoski, natomiast Lotos użył enigmatycznego stwierdzenia „nie potwierdzam, nie zaprzeczam”. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że to właśnie Grupa Lotos wspierała Roberta podczas jego startów w rajdach, pogłoski te wydają się coraz bardziej prawdopodobne.

Kwestia pay driverów

Należy pamiętać, że opłacenie testów a opłacenie miejsca w zespole to dwie różne kwestie. Pierwsza jest jak najbardziej w zasięgu Roberta, szczególnie jeśli informacje o sponsorze z branży paliwowej okażą się prawdą. Jeśli chodzi o wykupienie fotela w Williamsie, wątpię, żeby Robert był w stanie (nawet ze sponsorem) przebić ofertę Ericssona czy Palmera, ale czy należy się tym martwić? Bycie pay-driverem to jedyna opcja dla mniej utalentowanych kierowców, ale nie jedyna dla Roberta. Polak bez dwóch zdań wygrywa z nimi talentem i jeśli to właśnie umiejętności będą brane pod uwagę, bez problemu pokona konkurencję. Jak powiedział znany dziennikarz Anthony Rowlinson – Robert Kubica prawie za darmo, z 99% umiejętności jakie miał kiedyś, to naprawdę świetna okazja.

Które informacje się potwierdzą, a które okażą się tylko kolejnymi plotkami? Miejmy nadzieję, że dowiemy się tego już niedługo, a tymczasem zachęcamy do udziału w ankiecie.

Kto zasiądzie w bolidzie Williamsa w 2018 roku obok Lance`a Strolla?

Przyszłość Roberta Kubicy
Robert Kubica (fot. Daily Express)