Lewis Hamilton

Lewis Hamilton odniósł swoje 69 zwycięstwo w karierze! Wygrywając na ulicach Singapuru powiększył do 40 punktów, swoją przewagę nad Sebastianem Vettelem. Jeśli chodzi o czołówkę, kierowcy zakończyli wyścig na tych samych pozycjach z których startowali. Vettel zdołał co prawda na 1 okrążeniu wyprzedzić Verstappena, ale po wolniejszym o 0,2 sekundy postoju, wyjechał za Holendrem. W przeciwieństwie do Red Bulla i Mercedesa, Ferrari zdecydowało się w bolidzie Niemca założyć komplet opon ultra miękkich, co było bez wątpienia błędem. Tak wczesny zjad do boksów, również nie był najlepszym wyborem, ale stratedzy Ferrari przyzwyczaili nas już w tym sezonie do nietrafionych decyzji. Ozdobą wyścigu o Grand Prix Singapuru był z pewnością pojedynek Sirotkina i Pereza. Sfrustrowany Meksykanin uderzył w bolid Rosjanina zbyt wcześnie zamykając mu drzwi przed zakrętem. Wcześniej na starcie uderzył partnera z zespołu, który zakończył wyścig na bandzie. Force India mając tutaj bardzo szybki bolid, kończy rywalizację na Marina Bay bez punktu. Prawdziwa katastrofa. Sergio Perez jest z pewnością największym antybohaterem tego Grand Prix. Wielkie brawa i wyrazy szacunku należą się Fernando Alonso, którego kariera w F1 dobiega powoli końca. Hiszpan mimo wielu wad konstruckji McLarena zdołał ukończyć wyścig na 7 miejscu! Biorąc pod uwagę to, że wszyscy kierowcy najlepszych trzech zespołów dojechali do mety, kierowca z Oviedo nie mógł osiągnąć więcej. Świetny rezultat z którego bardzo się cieszę, szczególnie po niezwykle pechowych dwóch ostatnich europejskich GP.