Dublet Mercedesa na Suzuce, podobnie jak w Sochi. Tym razem jednak nie byliśmy świadkami team orders, ale pewnego zwycięstwa Lewisa Hamiltona, który do 67 oczek powiększył swoją przewagę w klasyfikacji nad Sebastianem Vettelem. Jeśli Mercedesowi w Austin, uda się powtórzyć ten wynik, Brytyjczyk zostanie pięciokrotnym mistrzem świata, wyrównując tym samym osiągnięcie legendarnego Argentyńczyka, Juana Manuela Fangio. Lewis wygrywając wczoraj na słynnej japońskiej „ósemce”, zwyciężył w dziewiątym GP tego sezonu! To 71 tryumf w jego karierze i 50 w barwach Mercedesa! Ogromne gratulacje! Końcówka tego roku w wykonaniu kierowcy ze Stevenage, jest niesamowita!

Hamilton świętuje zwycięstwo w Japonii!

OPIS WYŚCIGU

Najlepszym startem popisał się starujący z 9 pozycji Sebastian Vettel. PO kilku zakrętach znalazł się przed kierowcami Toro Rosso i Estebanem Oconem. Chwilę później pokonał Romaina Grosjeana i w ten sposób bardzo szybko odzyskał kontakt z czołówką. Po zgaszeniu czerwonych świateł, na starcie przyspał nam niestety Brendon Hartley, który spadł od razu na 10 pozycję. W ścisłej czołówce nie doszło do zmian pozycji.
W ostatniej szykanie pierwszego okrążenia błąd przy dohamowaniu popełnił Max Verstappen. Przestrzelił szykanę wyjeżdżając po za tor. Nie patrząc na nic, wrócił szybko na linię jazdy, spychając KImiego Raikkonena na pobocze. Między bolidami Red Bulla i Ferrari doszło do kontaktu, z czego to bolid Fina ucierpiał dalej. Holender za to przewinienie otrzymał karę 5 sekund, nie miała ona jednak wpływu na końcową pozycję kierowcy. Jeśli chodzi o incydenty w dalszej części stawki, Kevin Magnussen w ostatniej chwili przed wejściem w 1 zakręt, zmienił tor jazdy, przez co doprowadził do lekkiej kolizji z Leclerciem. Duńczyk przebił lewą tylną oponę przez co spadł na koniec stawki, a ostatecznie kilka okrążeń później, wycofał się z rywalizacji.

Verstappen vs Vettel

Na 8 okrążeniu doszło do kolejnego zderzenia, również z udziałem Maxa Verstapena. Naciskający Vettel, mający w głowie kompromitujace wydarzenia z soboty, wykonał smiały atak na kierowcę Red Bulla po wewnętrznej stronie zakrętu Spoon. Prędkość jednak była zbyt duża, przez co Niemiec uderzył w Holendra obracając się i spadając na sam koniec stawki. Ten moment zapamiętamy jako ostateczne zmarnowanie szans na mistrzostwo świata. Oczywiście manewr ten miał szansę pwodzenia nawet przy tej prędkości, pod warunkiem, że Max zostawił by wystarczająco ilość miejsca. Jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić, Holender prędzej się rozbije, niż komuś ułatwi wyprzedzenie. Verstappen ukończył rywalizację na trzecim, a Vettel ostatecznie na szóstym miejscu.
Ruszający z 15 pola, Daniel Ricciardo w ekspresowym tempie odzyskiwał kolejne pozycje. Na 14 okrążeniu był już na piątym miejscu, wywierając presję, nad zmagającym się z uszkodzeniami swojego Ferrari, Kimim Raikkonenem. Po serii postojów, Australijczykowi udało się wyjechać przed Finem. Początkowo nawet naciskał Verstappena jadacego na 3 pozycji, ostatecznie jednak Holender odjechał Danowi na kilka sekund. Patrząc na miejsce z którego ruszał, Ricciardo powinien być bardzo zadowolony z tego wyniku, chociaż na pewno tęskni już za podium. Ostatni raz zaszczyt ten spotkał go w Monako, kiedy to wygrał wyścig bez używania najwyższego biegu. Kierowcy Ferrari nie dość, że wyraźnie przegrali z Mercedesem, to zajęli miejsca odpowiednio za dwoma Red Bullami. Jak na tak dobre osiągi bolidu włoskiego teamu, to ogromna porażka. Matematycznie jest jeszcze wszystko możliwe, ale najprawdopodobniej, Scuderia straciła szanse na oba mistrzowskie tytuły. Klasyczne de ja vu z przed roku.
Środek stawki jak zwykle dostarczył nam ogromnej ilości emocji! Cieżko opisać każdą walkę, i każdy manewr wyprzedzania i obrony podczas całego dystansu wyścigu. Największym bohaterem tak zwanej Formuły 1 „B” okazał się Sergio Perez. Meksykanin popisał się kilkoma brawurowymi i przede wszystkimi skutecznymi manewrami. Nioe tracił czasu za wolniejszymi rywalami, atakował, wyprzedzał i jechał dalej. Wygrał decydujący pojedynek o 7 miejsce z Romainem Grosjeanem. Francuz uległ Checo pod koniec GP, na ostatniej szykanie. W walce o 1 punkt, Pierre Gasly musiał uznać wyższość Carlosa Sainza. Bolidom z silnikami Hondy, niestety nie udało się zaliczyć choćby najdrobniejszej zdobycyz punktowej na domowym torze.

Ocena wyścigu: 7/10