Do niezwykle wyczekiwanego sezonu 2019 coraz bliżej. Kierowców na starcie do GP Australii będziemy oglądać za lekko ponad 2 miesiące. W między czasie już w drugim tygodniu lutego czekają nas pierwsze prezentacje zespołów F1, a pod koniec tego samego miesiąca pierwsze testy na torze w Barcelonie. To będzie wyjatkowy rok dla kibiców motorsportu z nad Wisły. Po 8 latach przerwy znów zobaczymy Roberta Kubice wśród 20 najlepszych kierowców świata. Z niecierpliwością czekam na jego występy i będę się delektował każdym wyścigiem z udziałem naszego rodaka. Po wypadku w 2011 roku byłem wręcz pewny, że w swoim życiu nie zobaczę już Polaka w tym elitarnym sporcie, bo któż mógłby zastąpić Roberta w najbliższej przyszłości? Jak pokazało nam życie… on sam. Kubica dokonał rzeczy niemożliwej, jest drugim jak i pierwszym Polakiem w historii Formuły 1. Jego powrót do F1 to niewyobrażalne osiągnięcie, jedno z największych w historii sportu.

Robert Kubica

Skupmy się teraz na zbliżających mistrzostwach. To będzie jubileuszowy 70 sezon w historii Formuły 1. Co nowego nas czeka? Czy możemy spodziewać się większych zmian w czołówce? Jak bardzo zmienią się przepisy?

Zacznijmy może od opon, bo tutaj nastała niemała rewolucja. Władze sportu chcąc uprościć dość skomplikowany dla nowych kibiców temat z wieloma mieszankami ogumienia, od sezonu 2019 wprowadzone zostaną opony o 5 stopniach twardości.
C1 – najtwardsza mieszanka (hard/medium)
C2 – skala twardości między pośrednią, a miękką oponą z roku 2018 (medium/soft)
C3 – odpowiednik miękkich opon z sezonu 2018 (soft)
C4 – ultrasoft 2018
C5 – trochę twardsza od opony hipermiękkiej (ultrasoft/hypersoft)

opony

Mieszanki opon na suchą nawierzchnię będą oznaczone wyłącznie trzema kolorami: czerwony (soft), żółty (medium), biały (hard)
Jeśli na dany weekend wyścigowy zostaną wybrane trzy najtwardsze mieszanki to C1 będzie koloru białego, C2 żółtego, a C3 czerwonego. Analogicznie po wyborze najmiększych mieszanek na weekend GP, C3 będzie w kolorze białym, C4 żółtym, a C5 w czerwonym.
Ogumienia na deszczowe i przejściowe warunki pogodowe pozostaną bez zmian. Wety będą w kolorze niebieskim, a intermediaty w zielonym.

Przejdźmy teraz do niezwykle ważnej technicznej sfery jaką jest aerodynamika. Największa zmiana dotyczy oczywiście przedniego skrzydła. Spojlery mają mieć szerokość 2 metrów, przez co będą szersze od poprzedników o 20 cm, a do tego wyższe o dwa cm. Skrzydła na sezon 2019 zarówno przednie jak i tylne mają być zdecydowanie prostsze od swoich skomplikowanych poprzedników z roku 2018. Zakazane będzie również używanie rozbudowanych sekcji bocznych. Prostszy będzie również wygląd wlotów powietrza do hamulców. Tylny spojler dodatkowo ma być szerszy o 10 cm, a system drs ma otwierać się o 2 centymetry szerzej. Wszystko to ma na celu ułatwienie wyprzedzania kierowcom walczącym na torze, jadącym tuż za rywalem w tak zwanym brudnym powietrzu. Czy zmiany te rzeczywisćie pomogą nam uatrakcyjnić wyścigi w królowej sportów motorowych? Zdania w paddocku są podzielone, ja osobiście jestem ogromnym przeciwnikiem zmian w aerodynamice na sezon 2019. W tym sporcie przecież nie chodzi o to, żeby wyprzedzanie było dziecinnie proste, i widoczne kilkukrotnie na każdym okrążeniu. Odkąd wprowadzono system DRS jesteśmy świadkami wielu tak zwanych sztucznych wyprzedzeń podczas wyścigów GP. Nienawidzę tego. Lepiej zobaczyć kilka przepięknych manewrów w zaciętej walce od kilku, kilkunastu okrążeń niż ponad sto odbywających się na długiej prostej w strefie DRS, bez większego wysiłku atakującego zawodnika. Na domiar złego uproszczenia w budowie aerodynamicznej bolidów na sezon 2019 będą mieć bardzo negatywny wpływ na wygląd i estetykę samochodów. W pewnym sensie wracamy do czasów sprzed roku 2017, gdzie bolidy były naprawde piękne.

aerodynamika

Powoli staje się tradycją, że z każdym rokiem zwiększana jest waga bolidów. Nie inaczej będzie w tym roku, gdzie samochody mają być cięższe o 3 kg. Bolid wraz z kierowcą ma ważyć 743 kg, gdzie minimum 80 kg musi stanowić kierowca wraz z pełnym wyposażeniem. W przypadku nieosiągnięcia minimalnej wyznaczonej wagi, do fotela kierowcy będzie przymocowany dodatkowy balast. To z pewnością zła informacja dla niskich i lekkich kierowców takich jak Sebastian Vettel, Kimi Raikkonen, Sergio Perez, Alexander Albon czy Danil Kvyat. Waga tej grupy nie przekracza 65 kg! Na zmianie tej skorzystać mogą wyżsi i ciężsi kierowcy. W najbardziej uprzywilejowanym położeniu wydaje się być ważący 74 kg Nico Hulkenberg. Robert Kubica ze swoimi 69 kilogramami jest w dosyć korzystnym położeniu.
Bardzo pozytywną zmianą jest zwiększony limit paliwa na wyścig. Kierowcy będą mogli przed GP wlać o 5 kg beznyzny więcej niż przed rokiem. Nie jest to duża różnica, ale pozwoli choćby w mniejszym stopniu nie skupiać się na oszczędzaniu paliwa, a koncentrować na jak najszybszej jeździe.

Lewis Hamilton

Jak będą wyglądały zmagania w roku 2019? Kto faworytem do mistrzostwa? Bardzo ciężko odpowiedzieć na te pytania w czasie gdy nawet nie wiemy jak wyglądają bolidy poszczególnych zespołów. Mimo to przepisy nie zmieniają się aż w tak wielkim stopniu żeby wywrócić stawkę do góry nogami. Na pewno Williams nie będzie walczył o zwycięstwa, a Mercedes nie będzie miał problemów z zakwalifikowaniem się do Q2. W walce o tytuł mistrzowski nadal powinny liczyć się dwa zespoły jak było to w dwóch ostatnich latach. Należy się spodziewać koeljnej zaciętej rywalizacji między Mercedesem, a Ferrari. Miejmy nadzieję, że będzie to dużo dłuższa walka niż do GP Singapuru. Świeża krew w postaci niesamowicie utalentowanego Charlesa Leclerca z pewnością zwiększy szanse czerwonych na końcowy sukces, jeśli oczywiście bolid będzie przynajmniej tak dobry jak przed rokiem. Wielką niewiadomą jest Red Bull, który przeszedł na nowe jednostki napędowe Hondy, rezygnując z usług Renault. Na linii Red Bull – Renault, widać wyraźną niechęć. Renault to dla mnie pewniak do 4 miejsca, a może nawet walki z Red Bullem w sprzyjających okolicznościach. Budżet francuskiego koncernu został wyraźnie zwiększony, poprawiają się z sezonu na sezon. Dodatkowo znacznie wzmacniają skład kierowców, zatrudniając Daniela Ricciardo. Australijczyk wraz z Hulkenbergiem to jeden z najsilniejszych duetów w obecnej stawce. Jeśli Renault wywalczyło 4 miejsce w roku 2018, gdzie na przełomie całego sezonu byli wolniejsi od Force India i Haasa, teraz powinni być zdecydowanie najsilniejszym zespołem środka stawki odważnie pukających do drzwi ścisłej czołówki. Spodziewam się również dobrej formy zespołu Lawrenc’a Strolla. Ekipa Force India zawsze budziła mój podziw. Mimo jednego z najmniejszych budżetów finansowych w stawce, często walczyła o duże punkty. Kilkukrotnie kierowcom tej ekipy udało się nawet wspiąć na podium GP! Jestem pewny, że teraz dzięki ogromnemu wsparciu finansowemu ze strony kanadyjskiego miliardera, będą się nadal liczyć w walce o bardzo dobre miejsca. Myślę, że piąte miejsce w kjlasyfikacji generalnej tego sezonu, to jak najbardziej realny scenariusz. Co do reszty zespołów analiza jest bardzo trudna. Różnice między Haasem, Toro Rosso, Sauberem, McLarenem i Williamsem nie powinny być duże. Musimy poczekać chociaż na pierwsze testy, żeby mieć jakikolwiek minimalny obraz sytuacji.

Charles Leclerc

Sezon 2019 to także niesamowcie zapowiadające się pojedynki wewnątrz zespołów. Ja jestem najbardziej ciekawy wyniku starć Hulkenberga z Ricciardo oraz Norrisa z Sainzem. Większość kibiców F1 na świecie żyje jednak starciem czterokrotnego mistrza świata F1 Sebastiana Vettela z mistrzem Formuły 2 Charlesem Leclerciem. Nico Rosberg porównuje tą sytuację nawet z duetem Hamilton Alonso z roku 2007. Niemiec uważa, że Vettel będzie miał ogromne problemy w walce z Monakijczykiem. Wielu kibiców podziela zdanie mistrza świata z roku 2016. Mało tego, uważają że Charles wręcz zmiecie z powierzchni ziemi Sebastiana. Ja aż tak odważnych tez i przewidywań bym nie wysuwał, ale z pewnością porażka Vettela w starciu z Monakijczykiem nie będzie dla mnie niespodzianką. Leclerc to przeogromny talent, nikt w historii Formuły 2 nie zdominował sezonu tak jak on. Druga część sezonu w Sauberze w roku 2018 była wręcz fenomenalna. Obok Lewisa Hamiltona, to Charles zrobił na mnie największe wrażenie w sezonie 2018. Sebastian z kolei wypadł bardzo słabo, nie licząc kilku pojedyńczych bardzo dobrych wyścigów. Zdobył aż cztery tytuły, to rzecz wielka i nikt nigdy mu tego już nie obierze. Umówmy się jednak, że swoje największe tryumfy osiągnął w erze absolutnej dominacji aerodynamicznej zespołu Red Bull Racing. Miał w swojej karierze kilka fenomenalnych występów, jak chociażby swoje pierwsze zwycięstwo na Monzy w roku 2008 w strugach deszczu, jeszcze w barwach Scuderii Toro Rosso. To świetny kierowca, ale (nie chce, żeby mnie tutaj źle zrozumiano) nie wart tych czterech tytułow mistrzowskich. Wśród zawodników, którzy zdobyli tytuł więcej niż dwa razy, uważam go za najsłabszego. Lewis Hamilton swoją niesamowitą dyspozycją w sezonie 2018, aż nadto obnażył wszystkie słabości Sebastiana Vettela.

Sebastian Vettel