W nadchodzącą niedzielę rozpocznie się wyścig o Grand Prix Włoch na legendarnym torze Monza. To ostatnia europejska runda w tegorocznym kalendarzu Mistrzostw Świata Formuły 1. Jeszcze nie ochłonąłem po weekendzie w Belgii, a już nie mogę się doczekać kolejnego GP.

Kto spisze się najlepiej?

Ten obiekt to prawdziwa świątynia prędkości, najszybszy tor F1 i mekka szalonych kibiców Ferrari. Czerwoni po testach na Hungaroringu i wakacyjnej przerwie zrobili największy postęp z całej stawki. Przed GP Belgii byłem przekonany, że to Mercedesa zdominuje Ferrari w dwóch europejskich klasykach (Spa i Monza), jednak teraz, po ostatnim wyścigu, widzę jak blisko zespołu trójramiennej gwiazdy jest ekipa z Maranello. Ferrari najwięcej traciło w Belgii nie na prostych, ale na bardzo szybkich zakrętach. Pętla we Włoszech ma ich dużo mniej – zaliczyłbym do tej kategorii zakręty Parabolica i Lesmo (chodź w porównaniu do Pouhon na Spa, należałoby je uznać za co najwyżej średnie).

Oprócz tego mamy szybki łuk w pierwszym sektorze oraz trzy szykany, w których to czerwoni czują się najlepiej. Na długich prostych delikatną, nieznaczną przewagę powinny mieć silniki Mercedesa. Biorąc to wszystko pod uwagę, sądzę że oba zespoły będą bardzo blisko siebie (nawet bliżej niż w Belgii). Zapowiada się kolejny fantastyczny wyścig i zażarta walka o zwycięstwo.

null
Kwalifikacje do GP Włoch 2010: Sebastian Vettel i Rubens Barichello (fot. A. Stefańczyk/F1 Max Grip)

Świątynia Ferrari

Mam do tego miejsca szczególny sentyment – to tutaj, w 2010 roku, byłem po raz pierwszy na wyścigu F1. Wygrał wtedy Fernando Alonso w Ferrari, pokonując w pojedynku w boksach Jensona Buttona w McLarenie. Na trzecim miejscu uplasował się drugi bolid Ferrari prowadzony przez Felipe Massę. Radość tifosich i hiszpańskich kibiców była wręcz szalona i trudna do wyobrażenia. Obserwowałem ludzi spoglądających w niebo ze łzami w oczach i dziękujących siłom wyższym za wygraną swojego ukochanego zespołu. We Włoszech, Ferrari to naprawdę religia. Poniżej kilka zdjęć z tamtego GP.

24 zwycięstwo Fernando Alonso w karierze – GP Włoch 2010 (fot. A. Stefańczyk/F1 Max Grip)
Jenson Button – Kwalifikacje P2 GP Włoch 2010 (fot. A. Stefańczyk/F1 Max Grip)

Autodromo Nazionale di Monza
Długość toru: 5,793 km
Liczba okrążeń: 53
Pełny dystans: 306,720
Rekord toru: 1:19.525 Juan Pablo Montoya (Williams BMW) 2004

Autodromo Nazionale di Monza
Tor Monza we Włoszech

Okrążenie wokół toru

Na Monzy stosujemy możliwie jak najmniejszy docisk aerodynamiczny nadrabiając przyczepnością mechaniczną. Po pokonaniu pierwszej prostej przechodzimy do ostrego hamowania, powodującego rozpalenie do czerwoności tarcz hamulcowych. Prawa lewa szykana Rettifilio pokonywana jest na pierwszym biegu; następnie dojeżdżamy do bardzo szybkiego łuku Curva Grande osiągając tam około 280 km/h i rozpędzamy się dalej na prostej. Już za chwilę czeka nas bardzo trudne hamowanie w dziurawym miejscu przed drugą szykaną Variante Della Roggia. Atakując agresywnie tarki, na piątym biegu zbliżamy się do dwóch bardzo technicznych zakrętów Lesmo.

Szczególnie wymagający jest drugi zakręt i bardzo łatwo można z niego wyjść za szeroko, wyjeżdżając poza tor i tracąc prędkość, tak ważną na wyjściu do trzeciej szykany. Siódmy bieg, 320 km/h, dohamowanie do Variante Ascari, wychodzimy na kolejną prostą, 330-340 km/h i wreszcie ostatni, najsłynniejszy zakręt Curva Parabolica, który przejeżdżamy na 3-4 biegu. Wciskamy pełen gaz i wychodzimy z powrotem na prostą startową. Poniższy film prezentuje rekordowe okrążenie, które przejechał Juan Pablo Montoya. Było to jednocześnie najszybsze okrążenie w historii F1 – Kolumbijczyk uzyskał najwyższą średnią prędkość w historii na pojedynczym okrążeniu.