Analiza GP USA 2017

GP USA 2017 z pewnością przejdzie do historii. Moim zdaniem to zdecydowanie najlepszy wyścig tego sezonu, lepszy od tego w Azerbejdżanie. W Baku widowisko zapewniły nam częste wyjazdy SC. W Austin nie mieliśmy spektakularnych wypadków, samochodów bezpieczeństwa odwracających stawkę do góry nogami. Nie było też opadów deszczu, które czyni GP zawsze wyjątkowym. Przy słonecznej teksańskiej aurze, przez cały wyścig mieliśmy walkę koło w koło, to, co najbardziej kocham w tym sporcie. Pojedynków między kierowcami było tak wiele, że realizator nie był wstanie nam ich wszystkich pokazać. Wyścig z pewnością godny pełnej rozmachu zapowiedzi GP w stylu walk bokserskich rodem z Madison Square Garden. Fantastyczna sprawa, genialne show – kierowcy powinni być w ten sposób przedstawiani podczas każdego weekendu. Przejdźmy jednakże do analizy tego co działo się wczoraj na Circuit of the Americas.

Ceremonia zapowiedzi kierowców przed wyścigiem
Ceremonia zapowiedzi kierowców przed wyścigiem (fot. automovilonline.com)

Start wyścigu

Czołowa dziewiątka startowała na ultra softach. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w drugiej części stawki, gdzie kierowcy decydowali się również na mieszanki miękkie oraz super miękkie. Najlepszym refleksem popisał się startujący z drugiego pola Sebastian Vettel, który przed 1 zakrętem, po walce koło w koło z Mercedesem Lewisa Hamiltona, znalazł się przed nim. W środku stawki Alonso awansował na 7 pozycję.

Max Verstappen, ruszający z 16 pola, już na starcie awansował o kilka pozycji. Mijał swoich rywali bez większego trudu, po 3 okrążeniach awansując do top 10. Partner z zespołu Holendra, Daniel Ricciardo ruszył do wyścigu bardzo agresywnie, blokując koła przed 1 zakrętem i atakując Bottasa. Australijczyk przez pierwsze okrążenia prezentował wysokie tempo, naciskając dwukrotnego zwycięzce GP z Finlandii. Valtteri zdołał obronić się przed zaciekłymi atakami Dana. W walce o piąte miejsce, Raikkonen stracił pozycję na rzecz Ocona, ale chwilę później Kimi zrewanżował się Francuzowi, odzyskując swoje miejsce.

Start
Stary wyścigu (fot. panorama-auto.it)

Dalsza część GP

Już na 4 okrążeniu z rywalizacji musiał wycofać się Nico Hulkenberg. Tymczasem Hamilton zbliżał się do Vettela, aż w końcu na 6 okrążeniu przeprowadził udany atak, wyprzedzając czterokrotnego Mistrza Świata. Niemiec robił co mógł, zaliczył świetny start, ale na Lewisa w Mercedesie nie było mocnych. Brytyjczyk prezentował zabójczo szybkie tempo, zmierzając po swój piąty tryumf w Austin. W międzyczasie, Verstappen bez trudu pokonał swoich kolejnych rywali i wrócił do gry, znajdując się na 6 miejscu.

Daniel Ricciardo, nie potrafiący uporać się ze świetnie broniącym się Bottasem, zjechał do boksu po nowe opony, w celu podcięcia Fina. Niestety chwilę później doszło do awarii silnika Renault w bolidzie Red Bulla. Awaryjnością jednostki napędowe francuskiego koncernu, powoli dorównują Hondzie… No właśnie, kilka minut później poznaliśmy kolejnego pechowca tegorocznego GP USA. Był nim, niezwykle zdruzgotany Fernando Alonso, który walczył dziś o sporą liczbę punktów. Prawdziwy koszmar, w krótkim czasie, powodu awarii silników Renault i Hondy, z rywalizacji musiało się wycofać dwóch zawodników z czołówki, mogących odegrać większą rolę w tym Grand Prix. Niestety…

Pojedynki w środku stawki

Na 30 okrążeniu wytworzyła się ciekawa sytuacja w związku z walką o 6 pozycję. Na czele był Massa, który nie odwiedził jeszcze boksów jadąc na super softach. Tuż za nim jechał duet kierowców Force India. Perez bardzo szybko zbliżał się do Ocona, klasycznie już prosząc zespół o pozwolenie na przeprowadzenie ataku. Niespodzianki nie było i podobnie jak we wcześniejszym GP, nie wyrażono zgody na walkę „różowych bolidów”. Słysząc przez radio prośby Sergio, Esteban natychmiast ruszył do przodu i zaczął atakować Felipe. Brazylijczyk obronił jednak pozycję, chwilę później zjeżdżając do pit stopu.

Do „walczących” ze sobą kierowców Force India zbliżał się Sainz, mający najlepsze tempo ze środka stawki. Po przepięknej walce bok w bok, Hiszpan wyprzedził Meksykanina wciskając się od wewnętrznej strony łuku w 3 sektorze, po czym zaczął zbliżać się do Ocona. Zażarta walka o 6 miejsce trwała kilka okrążeń, ostatecznie Esteban zdołał obronić się przed naciskającym Carlosem Sainzem. Bardzo dobry debiut Hiszpana w Renault, Hulkenberg od teraz ma w zespole naprawdę wymagającego rywala.

Walka w czołówce

Verstappen zdecydował się na zmianę strategii, zjechał po raz kolejny na pit stop, chwilę później Vettel poszedł w jego ślady. Na super softach obaj zaczęli gonić czołową trójkę. Vettel jako pierwszy doszedł Bottasa, którego wyprzedził po zewnętrznej 1 zakrętu wciskając się między Fina, a dublowanego Vandoorne’a! Jeden z najpiękniejszych manewrów wyprzedzania tego sezonu! Po uporaniu się z Valtterim, dojechał do Kimiego Raikkonena, który bez walki oddał pozycję partnerowi z Ferrari.

Tymczasem Bottas miał za plecami kolejnego rywala – fenomenalnego Maxa Verstappena. Nie trzeba było długo czekać na atak, Holender wypchnął Fina w 1 zakręcie, ten zdołał jeszcze skontrować, ale przy kolejnej próbie w technicznej części 1 sektora był już bez szans. Rozpaczliwa obrona Valtteriego przed Sebastianem i Maxem, oraz jeszcze wcześniej Raikkonenem doprowadziła do całkowitej degradacji jego ogumienia, co skutkowało kolejnym pit stopem. Jego przewaga nad Oconem była na tyle duża, że wrócił na tor przed Francuzem, kończąc wyścig na 5 pozycji. Zdecydowanie najgorszy kierowca czołówki, tego GP. Fin nieprawdopodobnie odstaje od Hamiltona w drugiej części sezonu. Bottas narzeka na problemy z ogumieniem, jest bezradny.

Czy można jednak całą winę za jego słabe tempo zrzucić wyłącznie na opony? Dla każdego są one takie same, problemy wynikają tutaj bardziej z preferencji danego kierowcy, jak to, że jeden zawodnik woli bardziej bolid nadsterowny, zaś drugi wybiera podsterowność. O ile jeszcze przegrane pojedynki z wcześniej wspomnianą dwójką (Vettel i Verstappen) można usprawiedliwić przewagą świeżej i szybszej mieszanki ogumienia, o tyle przegraną wcześniej walkę trwającą dobre kilka okrążeń z Kimim Raikkonenem, już na pewno nie. Valtteri dysponował najszybszym bolidem, mimo to było go stać tylko na 5 miejsce. Jak dla mnie to kompletna porażka.

Walka Maxa z Kimim

Na 2 okrążenia przed metą Holender rzucił się w szaleńczą pogoń za Raikkonenem. Kto by pomyślał, że startujący z 16 pola zawodnik będzie walczył o podium! Gdy do końca wyścigu zostało tylko 1 okrążenie, Verstappen dostał informację, że to jego ostatnia szansa na „uderzenie”. Decydujący atak miał miejsce w szybkim długim łuku 3 sektora, gdzie Max wyprzedził Fina z Ferrari od wewnętrznej! Podczas manewru ściął jednak zakręt, wyjeżdżając wszystkimi czterema kołami po za tor. Za to przewinienie został ukarany naliczeniem 5 sekund do ostatecznego wyniku, przez co stracił miejsce na podium i spadł na 4 pozycję. Dowiedział się tego tuż przed ceremonią, on jak i cała rodzina Holendra była potwornie sfrustrowana.

Wygrana Lewisa, Mercedes Mistrzem

Hamilton zdominował kolejny wyścig, wygrywając po raz 62 w karierze, 5 na torze w Austin (na sześć do tej pory rozegranych GP!), a 6 w Stanach Zjednoczonych. Zwiększył tym samym swoją przewagę nad Vettelem do 66 punktów, a Mercedes zapewnił sobie w Teksasie czwarty tytuł Mistrza Świata z rzędu. W Meksyku Hamilton dojeżdżając na minimum 5 miejscu, zdobędzie Mistrzostwo Świata Kierowców, na dwa wyścigi przed końcem sezonu. Tylko cud, może przedłużyć szansę na piąty tytuł Sebastiana Vettela.

62 zwycięstwo Hamiltona w karierze GP USA 2017
62 zwycięstwo Lewisa Hamilton w karierze, GP USA 2017 (fot. motorsport.com)