Po wczorajszych kwalifikacjach zdominowanych przez Lewisa Hamiltona wydawało się, że nic nie przeszkodzi Brytyjczykowi w odniesieniu trzeciego zwycięstwa w Melbourne. A jednak… Sebastian Vettel wykorzystał dar od niebios w postaci wirtualnego samochodu bezpieczeństwa spowodowanego ogromnym pechem Romaina Grosjeana, który zatrzymał swój bolid na torze po błędzie mechaników Hassa w pit stopie.

Sebastian Vettel
fot. skysports


1. Sebastian Vettel
po raz 3 wygrywa GP Australii na torze w Melbourne. Niemiec nie miał imponującego startu, pierwszy stint na oponach ultra miękkich był bardzo przeciętny. Jechał na trzecim miejscu tracąc zarówno do lidera wyścigu Lewsia Hamiltona jak i partnera z zespołu. Szybki pit stop podczas VSC i dobry drugi stint na oponach miękkich dały Sebowi upragniony tryumf.

2. Lewis Hamilton z pewnością nie może być zadowolony z 18 punktów. To powinien być jego dzień, nieszczęsliwy zbieg okoliczności odebrał zwycięstwo kierowcy ze Stevenage. Po tym jak Vettel wyjechał przed Mercedesem Brytyjczyka, Lewis nie wiedział co się dzieje. Pytał się zespołu „czy to ja popełniłem jakiś błąd?”. Po wznowieniu rywalizacji próbował odzyskać prowadzenie za wszelką cenę. Zdołał się nawet zbliżyć do bolidu Ferrari na 0,7 sekundy. Niestety dla niego, błąd w 9 zakręcie kosztował go zbyt dużo czasu. Wyprzedzanie w Parku Alberta jest naprawdę bardzo trudne, szczególnie w przypadku dwóch bolidów o podobnych osiągach.

3. Kimi Raikkonen zaliczył solidny wyścig, kończąc rywalizację na najniższym stopniu podium. Pod koniec wyścigu musiał bronić się przed szalejącym z tyłu bohaterem lokalnej publiczności Danielem Ricciardo. Fin ma prawo być jednak trochę rozczarowany. W kwalifikacjach był lepszy od Vettela. Dziś również lepiej wystartował, w pierwszej fazie wyścigu utrzymywał Niemca za sobą. Koniec końców i tak jak w większości przypadków znalazł się za kolegą z zespołu. Gdyby nie Virtual Safety Car, Iceman miałby na koncie 18 punktów.

4. Daniel Ricciardo wykorzystał dziś pecha rywali, samemu nie popełniając żadnych błędów. Szybkie tempo przez cały wyścig, bardzo solidny występ Australijczyka.

5. Fernando Alonso wreszcie uśmiechnięty! W 2017 roku, żaden z zawodników McLarena nie był w czołowej piątce. Hiszpan świetnie wykorzystał prezent od losu w postaci VSC i zdobył 10 bardzo ważnych punktów. Nie popełniał błędów podczas obrony przd Maxem Verstappenem. Wyprzedził Carlosa Sainza po tym jak zawodnik Renault wypadł z toru. Bardzo dobry wyścig Bicampeona!

6. Max Verstappen nie może zaliczyć dzisiejszego dnia do udanych. Szóste miejsce to i tak świetny wynik biorąc pod uwagę to, ile błędów popełnił dziś młody Holender. Najpierw utrata pozycji podczas startu na rzecz Kevina Magnussena. Duńczyk wyprzedził bolid Red Bulla po zewnętrznej stronie pierwszego zakrętu. W pogoni za zawodnikiem Haasa, Max kilka okrążeń póżniej popełnił błąd w pierwszej sekcji zakrętów obracając swój bolid. Holender spadł na ósme miejsce. Pod koniec rywalizacji nie mógł poradzić sobie z McLarenem Fernando Alonso, naciskając również nie wystrzegł się małej wycieczki po tor. Występ zdecydowanie poniżej oczekiwań. Na tle partnera z zespołu w przeciwieństwie do wczorajszych kwalifikacji wypadł naprawdę blado.

7. Nico Hulkenberg zakończył rywalizację na siódmej pozycji. Wirtualny SC z pewnością mu nie pomógł. Podczas ostatnich okrążeń czuł oddech szarżującego Bottasa, ale Niemiec nie popełnił błędów i dowiózł cenne sześć punktów do mety. Bardzo dobry występ kierowcy Renault, zdecydowanie dużo lepsza postawa od Carlosa Sainza.

8. Valtteri Bottas musi zadowolić się tylko 4 punktami, mimo dysponowania najlepszym sprzętem w stawce. Nie sądziłem, że wyprzedzanie na tym torze będzie aż tak trudne. Mercedes mimo wyraźnie szybszego bolidu na prostych nie potrafił uporać się z samochodem Renault. Fin sam jest sobie winien. Gdyby nie wypadek podczas wczorajszych kwalifikacji, moglibyśmy zobaczyć na podium dwóch kierowców Mercedesa.

9. Stofel Vandoorne zdobył przyzwoite dwa punkty. Dobry wyścig bez większych fajerwerków. W normalnych warunkach byłoby bardzo ciężko o miejsce w czołowej dziesiątce.

10. Carlos Sainz kończy pierwszy wyścig sezonu z jednym punkcikiem na koncie. Hiszpan nie był dziś sobą, popełniał błędy (z jednego z nich skorzystał Alonso), miał słabsze tempo od partnera z zespołu. Wszystkiemu jest winna być może awaria w postaci blokady podajnika napoju. Podczas neutralizacji, Sainz miał prawie wymiotować z powodu nadmiaru wody w organiźmie.

Bezbarwne Force India

Sergio Perez wraz z Estebanem Oconem dziś bez punktów. Szczególnie Francuz był dziś niewidoczny na torze, nie licząc tego jak dał się wyprzedzić Bottasowi w czwartym zakręcie. Indyjski zespół z pewnością jest rozczarowany tym, gdzie obecnie znajdują się w stawce. Należy jednak pamiętać że w ubiegłym sezonie różowe bolidy, też nie brylowały w Melbourne. Poczekajmy na Bahrajn.

Katastrofa Haasa

To co się stało w ciągu zaledwie dwóch okrążeń dla amerykańskiego zespołu to prawdziwy horror, szok i niedowierzanie. Brak słów. Kevin Magnussen i Romain Grosjean jadąc na świetnej 4 i 5 pozycji, podążali do mety po 22 punkty! Niestety ogromne błędy związane z niedokręceniem kół podczas postojów, zniszczyły marzenia o genialnym wyniku Haasa. Bolid jest bardzo szybki, na chwile obecną są czwartą siłą w stawce. Aż wierzyć się nie chce, że po pierwszym wyścigu nie będą mieć na koncie ani jednego punktu. Ogromny dramat kierowców, członków teamu jak i kibiców. Wielka szkoda.

Honda nadal słaba

Gasly nie kończy wyścigu z powodu awarii silnika japońskiego producenta. Hartley jako jedyny w stawce dał się zdublować. To przestaje być nawet śmieszne. Na testach Honda widocznie wykorzystywała po jednym silniku na dzień, aby zamaskować swoje ciągłe problemy. Ta błazenada ciągnie się już 4 lata. McLaren jednak wykonał świetny ruch, decydując się na kontrakt z Renault.

Beznadziejny Williams

Sergey Sirotkin nie kończy wyścigu z powodu awarii hamulców, a Lance Stroll dojeźdżając na 14 pozycji pokonał tylko Hartleya z ledwo działającym silnikiem Hondy. Od Kanadyjczyka lepsze tempo miał nawet Charles Leclerc w Sauberze! Blamaż trzeciego najabrdziej utytułowanego zespołu w Formule 1.

Ocena wyścigu: 7/10