Daniel Ricciardo wygrywa GP Chin
Daniel Ricciardo wygrywa GP Chin

Wooooooow! What a race! GP Chin po raz kolejny nie zawiodło – był to jeden z najlepszych wyścigów ostatnich lat. Takiej walki, tylu pięknych manewrów wyprzedzania w czołówce dawno nie pamiętam. Po kwalifikacjach przepowiadano dublet dla Ferrari i komplet punktów Sebastiana Vettela. Nic bardziej mylnego. Jedyne, co można było przewidzieć to to, że Max na pewno namiesza nam w stawce…

1. Daniel Ricciardo

W genialnym stylu wygrał swój szósty wyścig w karierze! Po raz kolejny nie było to nudne GP, to już tradycja w przypadku Australijczyka. Zawodnik z miodożerem na kasku miał wiele szczęścia z safety carem, spowodowanym przez stłuczkę kierowców Toro Rosso. Szczęście jednak trzeba wykorzystać, a Daniel zrobił to fenomenalnie. Z iście chirurgiczną precyzją wyprzedzał rywali przed sobą wykorzystując świeższą i szybszą mieszankę opon miękkich. Na 37 okrążeniu poradził sobie bez problemów z Kimim, następnie na nawrocie zaskoczył Lewisa Hamiltona wciskając się od wewnętrznej i idealnie wstrzelając się w wierzchołek zakrętu numer 14. Toto Wolff nie krył rozczarowania. Chwilę później z ogromną łatwością w strefie DRS na najdłuższej prostej minął drugiego Sebastiana Vettela. Przed Ricciardo był już tylko Bottas. Na 45 okrążeniu doszło no najpiękniejszego manewru wyprzedzania tego sezonu. Dan w niepojęty dla mnie sposób zmieścił się na milimetry od wewnętrznej strony zakrętu, ku kompletnemu zaskoczeniu kierowcy Mercedesa. Przepiękne zwycięstwo!

Red Bull
Red Bull

2. Valtteri Bottas

Swoje setne GP w Fromule 1 zakończył na drugim miejscu. Bardzo dobry występ Fina, który na starcie wyprzedził swojego rodaka z Ferrari. Przez pierwszą fazę wyścigu trzymał się blisko Sebastiana Vettela, aż na 19 okrążeniu zdecydował się podciąć Niemca wykonując dwa bardzo szybkie kółka. Udało się! Sebastian po wyjeździe z alei serwisowej tracił ponad sekundę do kierowcy Mercedesa. Stratedzy Ferrari spisali się fatalnie. Bottas utrzymywał prowadzenie i kontrolował tempo przez dłuższy dystans, gdyby nie SC miałby ogromną szansę na tryumf.

3. Kimi Raikkonen

Mimo niezrozumiałej i beznadziejnej strategii swojego zespołu zdołał ukończyć dzisiejszy wyścig na najniższym stopniu podium. Na starcie stracił dwie pozycje przez manewr swojego partnera z Ferrari. Na swój pierwszy pit stop zjechał najpóźniej ze wszystkich zawodników czołówki, co kosztowało go mnóstwo czasu. W końcówce GP, dzięki zderzeniu Maxa z Sebastianem, odzyskał dwie pozycje kończąc zawody na trzecim miejscu.

4. Lewis Hamilton

Nie może zaliczyć tego weekendu do udanych… Bardzo trudny początek sezonu dla Brytyjczyka. Słaby start, podczas którego został wyprzedzony przez Holendra z Red Bulla. Problemy z dogrzaniem opon przez cały dystans wyścigu, które nie pozwoliły kierowcy ze Stevenage wdrapać się na podium. Jedynym pocieszeniem dla Lewisa może być to, że jego główny rywal w walce o tytuł zakończył rywalizację na ósmym miejscu.

5. Max Verstappen

Został sprawcą całego zamieszania w czołówce. Nieudany atak na Hamiltona w zakrętach 7 i 8, po którym wypada z toru tracąc pozycję na rzecz Daniela Ricciardo. W końcu udaje mu się przy drugiej próbie pokonać Lewisa, tylko po to aby chwilę później na dohamowaniu do nawrotu uderzyć w Sebastiana Vettela, rujnując wyścig sobie, jak i jemu. Holender zaprzepaścił ogromną okazję na dublet swojego zespołu. Agresja i ogromna odwaga to nie wszystko. Zabrakło precyzji i chłodnej głowy, jaką dziś pokazał Daniel Ricciardo. Nie licząc świetnego startu, gdzie wyprzedził Hamiltona i Raikkonena, tegorocznego GP Chin Verstappen na pewno nie zaliczy do udanych. W kwalifikacjach pokazuje minimalną wyższość nad Danem, ale co z tego, jeśli cały trud włożony w sobotę, w niedzielę idzie na marne.

6. Nico Hulkenberg

To dla mnie zdecydowanie najlepszy kierowca środka stawki! Co za forma Niemca z Renault. Po raz kolejny wyraźnie lepszy od Carlosa Sainza. Świetne kwalifikacje i jeszcze lepszy wyścig! Nie miał żadnych problemów z wyprzedzaniem po swoim pierwszym postoju. Od razu po wyjeździe z alei serwisowej wziął się za Pierre Gasly’ego i jednego z kierowców Williamsa. W końcówce zdołał wyprzedzić jeszcze borykającego się z uszkodzonym samochodem Sebastiana Vettela. Szóste miejsce to kolejna w pełni zasłużona okazała zdobycz punktowa zwycięzcy Le Mans. Brawo!

7. Fernando Alonso

Podobnie jak Nico, punktuje trzeci raz z rzędu! Hiszpan nie zawodzi i mimo nie najlepszego tempa bolidu McLarena, wycisnął z niego wszystko zdobywając dla zespołu z Woking cenne 6 punktów. Na przedostatnim okrążeniu wyprzedził po ostrej walce na wyjściu z 3 zakrętu rozpaczliwie broniącego się Vettela. Vamos Fernando!

8. Sebastian Vettel

Miał dziś świętować swoje 50 zwycięstwo w karierze. Niestety… Szczęście dziś całkowicie odwróciło się od niemieckiego kierowcy. Po udanej obronie pozycji lidera na starcie wydawało się, że wszystko ma pod kontrolą. Kłopoty zaczęły się, gdy Valtteri Bottas jako pierwszy zjechał do pit lane. Ferrari, zamiast od razu zareagować na to posunięcie, z zupełnie niezrozumiałych dla mnie pobudek, trzymała Sebastiana jeszcze przez dwa okrążenia. To w zupełności wystarczyło, aby Fin uzyskał ponad sekundową przewagę nad zawodnikiem Ferrari. Potem było już tylko gorzej. Samochód bezpieczeństwa i cała wypracowana przewaga poszła na marne. Kierowcy Red Bulla natychmiast zjeżdżają do boksów po świeży komplet opon miękkich, na których bili rekordy okrążeń naciskając czołówkę. Najpierw Vettel nie może nic zrobić, po tym jak na prostej przed 14 zakrętem Ricciardo objeżdża go z dziecinną łatwością. No i wreszcie Max… Zirytowany Holender swoimi wcześniejszymi nieudanymi manewrami, opóźnia hamowanie do nawrotu, uderzając z impetem w czerwony bolid Sebastiana. Verstappen otrzymał co prawda karę 10 sekund doliczonego do końcowego czasu wyścigu, ale co z tego… Zdobywca PP kończy GP Chin 2018 na dopiero ósmym miejscu. Po raz kolejny Formuła 1 pokazała nam, że nie można wręczać trofeum kierowcy już przed wyścigiem.

Sebastian Vettel
Sebastian Vettel

9. Carlos Sainz

Dokłada dwa oczka do swojego skromnego dorobku. Na starcie poradził sobie z Romainem Grosjeanem i fatalnie ruszającym z miejsca Sergio Pereezem. W trakcie tego GP nie prezentował tak dobrego tempa jak Nico, miał dużo większe problemy z wyprzedzaniem rywali niż w przypadku Niemca. Napiszę szczerze, Hiszpan mnie kompletnie rozczarowuje. Renault włożyło ogromne nakłady finansowe w sprowadzenia Sainza Juniora do ekipy z Enstone. Spodziewałem się wyrównanej i zaciętej rywalizacji z Hulkenbergiem, ba, inni mówili nawet o dominacji zawodnika z półwyspu iberyjskiego. Jak widać, początek sezonu rysuje nam zupełnie inny scenariusz. Dwa punkty to jednak lepsze niż nic, przeciętny występ.

10. Kevin Magnussen

Zamyka nam punktowaną dziesiątkę. Wyścig bez fajerwerków, tempo Haasa na bardziej reprezentatywnych torach niż w Melbourne nie wygląda już tak dobrze. Tak czy inaczej Duńczyk po raz kolejny pokonał Romaina Grosjeana, który był wolniejszy od skandynawskiego kierowcy nawet na szybszej mieszance! Coś złego dzieje się z Francuzem w tym sezonie.

Ocena wyścigu: 9/10