63 zwycięstwo Lewisa w karierze
63 zwycięstwo Lewisa w karierze (fot. www.abc.net.eu)

Thriller na ulicach Baku

Co za szalone Grand Prix! Sklasyfikowanych zostało tylko 14 zawodników! Nie wiem jakim cudem w 2016 roku było tu tak nudno. Zarówno zeszłoroczny, jak i wczorajszy wyścig pokazały, że Formuła 1 na torze w Baku to prawdziwa klasyka gatunku. Manewry wyprzedzania przez cały dystans wyścigu, wypadki, kolosalna ilość błędów czołowych kierowców tej planety, dramaty na ostatnich okrążeniach – mieliśmy chyba wszystko, czego nawet najbardziej wybredny kibic F1 mógłby zapragnąć! GP Azerbejdżanu 2018, było nawet lepsze od tego z 2017 roku, kiedy to wygrał Ricciardo.

Duża zasługa tak wspaniałego widowiska to zażarta i niesamowicie wyrównana walka kierowców Red Bulla. Starcie trwające 40 okrążeń skończyło się dramatem austriackiego zespołu. Kolejny już raz Safety Car „zabrał” zwycięstwo zdobywcy pole position Sebastianowi Vettelowi, co w bezlitosny sposób wykorzystał Hamilton. Nie marnując tak wielkiego daru od losu wygrał swój pierwszy wyścig na ulicach stolicy Azerbejdżanu, obejmując tym samym prowadzenie w klasyfikacji Mistrzostw Świata!

Lewis Hamilton wygrywa w Baku!
Lewis Hamilton wygrywa w Baku (fot. www.autox.com)

1.Lewis Hamilton

Mimo nierównego tempa i dość sporej ilości popełnianych błędów, takich jak wyjazdy poza tor czy częste blokowanie kół, Brytyjczyk wykorzystał wszystkie prezenty od losu wygrywając GP F1 po raz 63 w karierze! Wynik godny szacunku, samo zwycięstwo jednak na pewno nie dało kierowcy ze Stevenage tyle satysfakcji. Dzięki neutralizacji wywołanej wypadkiem Red Bulli, zajmował trzecią pozycję, mając na wyciągnięcie ręki Sebastiana Vettela. Po restarcie, opóźniającym się z powodu niewyobrażalnie dziecinnego błędu Romaina Grosjeana, na cztery okrążenia przed końcem wyścigu doszło do wznowienia walki. Brytyjczyk zyskał jedną pozycję po nieudanym ataku Sebastiana na Valtteriego. Gdy wydawało się, że kierowcy Mercedesa zdobędą dublet w odwrotnej kolejności niż zazwyczaj, Valtteri Bottas najechał na nieuprzątniety odłamek rozrywając prawą tylną oponę w swoim bolidzie! Szok! Dzięki niewiarygodnemu wręcz pechowi swojego partnera z zespołu Hamilton niespodziewanie zgarnął komplet punktów.

2.Kimi Raikkonen

Na Baku International Circuit jedno jest pewne: nie należy się nigdy poddawać! Kimi ukończył wyścig na drugiej pozycji, mimo zderzenia na pierwszym okrążeniu z Estebanem Oconem, po którym wyeliminował Francuza z dalszej rywalizacji, a sam spadł na koniec stawki! Nie licząc feralnego zdarzenia z początku, Fin trzymał się z daleka od wszystkich problemów uzyskując świetny rezultat. Drugi wyścig z rzędu kończy przed Vettelem – to zdecydowanie najlepszy sezon Raikkonena od czasu powrotu do Ferrari.

3.Sergio Perez

Ten to ma szczęście! Tak samo jak dwa lata temu, Meksykanin staje na najniższym stopniu podium. Sensacja, ale jeśli ktoś spodziewa się nietypowego składu pierwszej trójki to Baku jest do tego najodpowiedniejszym miejscem. Checo nie popisał się na starcie, spadł o kilka pozycji, a do tego został jeszcze uderzony z tyłu przez Sergeja Sirotkina, który najzwyczajniej w świecie się zagapił. Nic nie zapowiadało tak niesamowitego wyniku Pereza – a jednak! Neutralizacje w najkorzystniejszych możliwie chwilach, solidne tempo (ten tor wyjątkowo pasował bolidom FI) oraz decydujący atak na zdezorientowanego Vettelu w samej końcówce, dały kierowcy Force India 15 punktów! Różowe bolidy, dużo mocniejsze w zeszłym sezonie kończą rywalizację w top 3, chyba w najgorszym dla nich roku ostatnich lat.

Sensacyjne podium Meksykanina
Sensacyjne podium Meksykanina (fot. motosport.com)

4.Sebastian Vettel

Co za rozczarowanie! Kolejna niedziela, której to Niemiec miał być bohaterem, kończy się dla kierowcy Ferrari fatalnie. Świetny start, bardzo dobre tempo, które dało mu bezpieczną przewagę nad Mercedesami. Kontrolował wyścig w perfekcyjny sposób aż do neutralizacji w końcówce GP. Wtedy to Valtteri Bottas, który nie miał jeszcze na swoim koncie wizyty w boksach, błyskawicznie zmienił opony wyjeżdżając na pozycji lidera przed Vettelem. Zdezorientowany kierowca Scuderii nie mógł zrozumieć jak mogło do tego dojść.

Na trzy okrążenia przed metą po restarcie, Niemiec zdecydował się na bardzo nieprzemyślany i bezsensowny atak na lidera wyścigu. Zablokował koła i wypadł z toru, spadając na 4 miejsce, tuż za Kimiego Raikkonena. Chwilę później został wyprzedzony jeszcze przez Sergio Pereza, co, jak się okazało, kosztowało go podium! Po czterech wyścigach, mimo, iż w trzech z nich był zdecydowanie najszybszy, traci prowadzenie w klasyfikacji. Fani Ferrari mogą być naprawdę rozczarowani. Teraz dużo zależy od poprawek przywiezionych przez czołowe zespoły do Barcelony. Jeśli Ferrari nie utrzyma swojej przewagi, mogą bardzo żałować straconych punktów w Chinach i Azerbejdżanie.

5.Carlos Sainz

Hiszpan wreszcie pokazał się z dobrej strony, prezentując świetne tempo przez cały weekend i, co najważniejsze, pokonał w końcu swojego partnera z zespołu, dla którego ten tor jest niezwykle pechowy. Pierwszy stint na ultra miękkich oponach był niewiarygodny. Przecierałem oczy ze zdumienia kiedy Carlos najpierw wyprzedził Daniela Ricciardo, a potem, po zaciętych próbach trwających kilka okrążeń, udało mu się pokonać Maxa Verstappena. Nico Hulkenberg szybko poszedł w ślady swojego kolegi z Renault, wyprzedzając w pięknym stylu oba Red Bulle i wychodząc na piąte miejsce.

Szczęście nie trwało jednak długo. Niemiec popełnił błąd mniej więcej w tej samej sekcji zakrętów, co rok temu i rozbił swój bolid na bandzie! Wielka szkoda! U Sainza jadącego na czwartym miejscu doszło do degradacji ogumienia, po której musiał zjechać na wczesny postój, co nie do końca pomogło jego strategii. Mimo wszystko, wykorzystując pechowe zderzenia rywali przed sobą, ukończył wyścig na 5 miejscu, zdobywając 10 cennych punktów dla siebie jak i zespołu Renault. Brawo!

6.Charles Leclerc

O ile początek sezonu nie był dla kierowcy z Monako zbyt udany, tak GP w Baku zrekompensowało wszystko! Młody kierowca Saubera zdobył 8 punktów w prawdopodobnie najsłabszej maszynie w stawce (Williams wyglądał tutaj na mocniejszego). Monakijczyk unikał problemów, wykonywał czyste i przemyślane manewry wyprzedzania (piękny udany atak na Strolla!), co zaowocowało jego najlepszym wynikiem w krótkiej jeszcze karierze w F1. Już dawno nie widzieliśmy bolidu szwajcarskiego teamu tak wysoko, gratulacje! Niektórzy zaczęli już mówić, że mistrz Formuły 2 jest przereklamowany i nie radzi sobie w królowej sportów motorowych. Charles pokazał wczoraj jak bardzo utalentowanym zawodnikiem jest, zamykając usta „ekspertom” krytykującym go po zaledwie trzech pierwszych wyścigach kariery.

7.Fernando Alonso

Niewiarygodne! Obok Sebastiana i Lewisa, Hiszpan jest jedynym kierowcą, który punktował w każdym wyścigu tego sezonu! Zdziwienie tym większe, jeśli przypomnimy sobie na którym miejscu był kierowca McLarena w zeszłym roku, czy też po pierwszym okrążeniu ostatniego GP. Na starcie Alonso został uderzony przez Sirotkina, który z kolei został zepchnięty na McLarena przez Nico Hulkenberga. Wściekły Alonso momentalnie stracił dwie opony, cudem docierając do boksów i poważnie niszcząc podwozie swojego bolidu. Mimo to, dwukrotny Mistrz Świata był w stanie walczyć dalej z innymi kierowcami. Dzięki neutralizacjom i ogromnej ilości błędów wykonywanych przez jego rywali, zawodnik McLarena zakończył rywalizację na siódmym miejscu! Kolejne punkty wyczarowane przez Fernando, wielkie brawa!

Fernando Alonso
Fernando Alonso (fot. motorsport.co.uk)

8.Lance Stroll

Mimo bardzo przeciętnego występu, Kanadyjczyk wykorzystuje thriller w Baku i zgarnia cztery punkty dla Williamsa. Tym samym po 4 GP w sezonie 2018 nie ma już zespołu bez punktu. Zdobycz punktowa Lance’a nie zmienia faktu, że team z Grove jest nadal na ostatniej pozycji w klasyfikacji konstruktorów.

9.Stoffel Vandoorne

Tym razem mało widoczny, przez większość wyścigu jechał na szarym końcu stawki. W końcówce, wykorzystując neutralizację, wyprzedził kilku kierowców i zdobył dwa punkty dla pomarańczowych. McLaren dzięki podwójnym punktom nadal jest na 4 miejscu w generalce, ale już tylko z przewagą jednego oczka nad Renault.

10. Brendon Hartley

Po kolizji Magnussena z Gaslym, szczęśliwie kończy rywalizację na ostatnim punktowanym miejscu. To pierwszy punkt w karierze F1 dla kierowcy z Nowej Zelandii.

Red Bull Racing Show

Jak skończyła się blisko 40-okrążeniowa walka kierowców Red Bulla wszyscy wiemy, ale był to fascynujący pojedynek, który będę pamiętał przez długie lata. To chyba najszybszy i najbardziej wyrównany duet kierowców w obecnej stawce Formuły 1. W ostatnich dniach doszło do wielu dyskusji i kłótni na temat tego, który z nich jest lepszym zawodnikiem. To na pewno dołożyło oliwy do ognia i miało wpływ na to co widzieliśmy; żaden z nich nie chciał odpuścić, za wszelką cenę chcieli udowodnić swoją wyższość nad rywalem. Najbardziej na tym wszystkim ucierpiał zespół, który, niezależnie od wyniku tego pojedynku, jechał po pewne 22 punkty. Skończyło się na dramacie i zerowym dorobku w Azerbejdżanie.

Kolizja kierowców Red Bulla
Kolizja kierowców Red Bulla (fot. otomania.com)
Analiza walki:

Na szóstym okrążeniu Max Verstappen agresywnym manewrem po wewnętrznej stronie toru wyprzedził Daniela Ricciardo, praktycznie spychając go na bandę. Między kierowcami doszło do delikatnego kontaktu, póki co bez konsekwencji. Po zamieszaniu z kierowcami Renault, Ricciardo przeprowadził atak na Holendrze, który bronił się tak zaciekle, że po raz kolejny doszło do kolejnego kontaktu! Tym razem szczęśliwie również bez konsekwencji (na miejscu Hornera po tym zdarzeniu zakazałbym już dalszej walki). W starcie kierowców Red Bull Racing na kilka okrążeń włączyły się bolidy Renault, urozmaicając nam ten piękny pojedynek.

Na 27 okrążeniu Australijczyk wreszcie wykonał czysty i piękny manewr po zewnętrznej stronie zakrętu! Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, bo już w kolejnym zakręcie to Max wcisnął się od wewnętrznej w niewiarygodny sposób na centymetry mijając bolid Daniela! Co za walka! 35 okrążenie i praktycznie identyczny manewr Daniela po zewnętrznej stronie pierwszego zakrętu! Ricciardo wraca na 4 pozycję! Holender przed serią postojów nie był wstanie zrewanżować się już Australijczykowi. Po krótszej wizycie Maxa w boksach, Daniel spada na 5 miejsce (to nic miłego stracić pozycję po pit stopie – już wtedy wiadomo było, że może być naprawdę gorąco).

Do trzech razy sztuka

Rozgoryczony kierowca z Antypodów szybko zbliżył się do rywala i na 40 okrążeniu przeprowadził kolejny atak po którym doszło do trzeciego już kontaktu, tym razem na tyle poważnego że oba bolidy Red Bulla wypadły z toru i nie były w stanie już dalej jechać… Zbyt szybka i nieprzemyślana akcja ze strony Ricciardo oraz absurdalnie zaciekła obrona Maxa, przy której dwukrotnie zmienił tor jazdy (co jest niedopuszczalne!) doprowadziły do dramatycznego zakończenia tego wspaniałego pojedynku. Szkoda straconych punktów, zmarnowanego wysiłku wszystkich członków austriackiego teamu. FIA i szefostwo RBR oceniło to zdarzenie jako incydent wyścigowy, dając reprymendy obydwu kierowcom, z czym się zgadzam, chociaż mimo wszystko większej winy dopatrywałbym się po stronie Verstappena, który to w tym sezonie przyciąga wszystkie problemy jak magnes.

Podobnego zdania jest dziennikarz Roberto Chinchero, który uważa, że Holender jest w Red Bullu nietykalny i wczorajszy wypadek ma tylko przypieczętować odejście Daniela Ricciardo do innego zespołu po tym sezonie. Zobaczymy jak to wszystko się ułoży, do takich informacji, jak nauczyło mnie doświadczenie, należy podchodzić z dystansem, jeśli jednak okazałoby się to prawdą to Red Bull popełnia ogromny błąd, prawdopodobnie największy w swojej historii. Mając w składzie tak utalentowanego, kompletnego zawodnika jakim jest Australijczyk, należy robić wszystko co tylko możliwe, aby zatrzymać u siebie tak wielki talent.

Zażarty pojedynek Maxa z Danielem
Zażarty pojedynek Maxa z Danielem (fot. speedcafe.com)

Romain Grosjean

To co zrobił Francuz dogrzewając opony za samochodem bezpieczeństwa to najbardziej kuriozalny, amatorski błąd jaki widziałem w życiu w tym pięknym sporcie. Kierowca Haasa, obok Sergeya Sirotkina, jest jedynym zawodnikiem bez punktu! Szokująco słaby, wręcz beznadziejny początek sezonu Romaina. Jego reputacja spada w zastraszającym tempie, jeszcze kilkatakich wpadek, a nikt nie będzie pamiętał jego świetnych występów jeszcze za czasów Lotusa.

Tragedia Bottasa

Tak, tragedia to nie przesada, bowiem nie ma nic bardziej bolesnego w tym sporcie jak strata pewnego zwycięstwa na ostatnich kilometrach długiego i wyczerpującego wyścigu. Bardzo szkoda mi Fina, nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić jak potworne to doświadczenie. Valtteri wjechał w odłamek, który nie miał prawa tam się znaleźć po tak długim okresie neutralizacji. Kierowca Mercedesa zmuszony był wycofać się z rywalizacji na dwa okrążenia przed metą! Fin stracił nie tylko zwycięstwo, ale i pozycję lidera Mistrzostw Świata. Zdjęcie poniżej mówi wszystko…

Zrozpaczony Valtteri Bottas
Zrozpaczony Valtteri Bottas (fot. express.co.uk)

Kary

Takiej ilości błędów i nieudanych ataków kończących się kolizjami dawno nie pamiętam. Nie ma co się dziwić, że wyścig ten obfitował w kary, oto one:

Sergey Sirotkin – 2 punkty karne i cofnięcie o 3 pozycje na starcie do GP Hiszpanii, za uderzenie w tył bolidu Force India Sergio Pereza na starcie wyścigu.

Kevin Magnussen – 2 punkty karne i doliczenie 10 sekund do końcowego wyniku za spowodowanie kolizji z Pierrem Gasly’m po zakonczeniu neutralizacji. Wypadek spowodował utratę punktów przez Francuza.

Marcus Ericsson – 2 punkty karne za uderzenie Magnussena na 1 okrążeniu.

Do tego wspaniałego Grand Prix kibice F1 będą z pewnością wracać latami. Kiedy za kilkadziesiąt lat usłyszę Azerbejdżan 2018, nie wiem czy będę pamiętał skład podium tego wyścigu. To, co jest pewne to to, że będę miał przed oczami fenomenalny pojedynek kierowców Red Bulla, którego zakończenie miało ogromny wpływ na końcowe wyniki rywalizacji na ulicach Baku. Oby więcej takich GP! Czy ktoś nadal uważa, że Formuła 1 jest nudna?

Ocena wyścigu: 9.5/10