Już za cztery dni, kierowcy Formuły 1 staną na starcie wyścigu o GP Australii, na torze Albert Park w Melbourne! Pierwszy wyścig sezonu jak zwykle wzbudza nieprawdopodobne emocje. To tutaj w sobotni poranek uzyskamy pierwsze odpowiedzi na nurtujące nas przez ostatnie miesiące posuchy pytania. Obiekt w Parku Alberta jest dość specyficzny i na pewno nie każdy zespół będzie potrafił zaprezentować pełni potencjału swojego bolidu. To pierwsza runda wyścigu zbrojeń trwającego cały sezon, więc wyniki GP Australii nie muszą absolutnie przesądzać o przebiegu dalszej części Mistrzostw Świata. Kto faworytem pierwszego wyścigu sezonu 2019? W normalnych okolicznościach, zwycięży ktoś z wielkiej trójki czołowych zespołów. Patrząc na symulacje wyścigów z testów, Ferrari jest delikatnie przed Mercedesem. Największą zagadką jest Red Bull, który nie dość, że nie pokazał nam żadnych miarodajnych symulacji kwalifikacji czy wyscigu w Barcelonie, to dodatkowo przygotował pełny pakiet aerodynamicznych poprawek już na GP Australii. Nie mogę się doczekać aż zgasną wszystkie światła!

Melbourne
Melbourne (fot. skyscrapercity.com)

Liczba okrążeń: 58
Długość toru: 5,303 km
Rekord toru: 1:21.164 Lewis Hamilton/Mercedes (2018)

Dotychczasowi zwycięzcy GP Australii (Albert Park)
2018 – Sebastian Vettel (Ferrari)
2017 – Sebastian Vettel (Ferrari)
2016 – Nico Rosberg (Mercedes)
2015 – Lewis Hamilton (Mercedes)
2014 – Nico Rosberg (Mercedes)
2013 – Kimi Raikkonen (Lotus)
2012 – Jenson Button (McLaren)
2011 – Sebastian Vettel (Red Bull)
2010 – Jenson Button (McLaren)
2009 – Jenson Button (Brawn GP)
2008 – Lewis Hamilton (McLaren)
2007 – Kimi Raikkonen (Ferrari)
2006 – Fernando Alonso (Renault)
2005 – Giancarlo Fisichella (Renault)
2004 – Michael Schumacher (Ferrari)
2003 – David Coulthard (McLaren)
2002 – Michael Schumacher (Ferrari)
2001 – Michael Schumacher (Ferrari)
2000 – Michael Schumacher (Ferrari)
1999 – Eddie Irvine (Ferrari)
1998 – Mika Hakkinen (McLaren)
1997 – David Coulthard (McLaren)
1996 – Damon Hill (Williams)

Na 23 rozegrane wyścigi w Parku Alberta, największa liczba wygranych przypadła Scuderii Ferrari. Czerwoni zwyciężyli tutaj ośmiokrotnie, zostawiając za plecami McLarena z sześcioma tryumfami i Mercedesa z 3 wygranymi wyścigami.

Michael Schumacher Melbourne GP Australia 2000
Michael Schumacher nadal ze swoimi 4 wygranymi pozostaje królem Albert Park. Zdjęcie z GP Australii 2000. (fot. Paul Henri Cahier/Getty Images)

Moje ulubione GP Australii
Najwięcej emocji i wrażeń dostarczył mi niesamowity wyścig z sezonu 2010. Kierowcy na starcie zdecydowali się na założenie opon przejściowych. Cały tor był mokry po niedawnych opadach deszczu. Z PP świetnie wystartował Sebastian Vettel, utrzymując pozycję lidera. W środku stawki w wyniku zaciętej walki Jenson Button uderzył w bok bolidu Fernando Alonso, w wyniku czego Hiszpan spadł na ostatnią pozycję. Za prowadzącym w wyścigu Red Bullem jak cień podążali Felipe Massa, Mark Webber i Robert Kubica. W sekwencji zakrętów pod koniec pierwszego sektora doszło do potężnej kraksy z udziałem Kamui Kobayashiego, Nico Hulkenberga i Sebastiana Buemiego. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa.

Po wznowieniu wyścigu jadący na 3 miejscu Mark Webber musiał się bronić przed atakującym go Robertem Kubicą w Renault. W tym samym czasie z rywalizacji odpadł Bruno Senna, a okrążenie później w żwirowej pułapce na dobre utknął drugi kierowca Renault – Vitalij Pietrow. Tor zaczął szybko przesychać, więc kierowcy zaczęli zjeżdżać po opony na suchą nawierzchnię. Jako pierwszy, bo już na 7 okrążeniu, na ten ruch zdecydował się Jenson Button. Na początku, patrząc na problemy Brytyjczyka sądziłem, że to fatalny błąd, jednak szybko okazało się inaczej.

Alonso i Hamilton wyprzedzają rywali
Kierowca McLarena był już po chwili najszybszym zawodnikiem na torze. Najdłużej ze zmianą opon czekali kierowcy Red Bulla. Vettel zdołał utrzymac pozycję lidera, ale Mark Webber stracił zbyt dużo czasu i spadł na szóstą pozycję. Za plecami czołówki, kierowcy środka stawki musieli uznać wyższość Lewisa Hamiltona i Fernando Alonso, w przepiękny sposób pokonujących kolejnych rywali. Na 16 okrążeniu Mark Webber wyprzedził w pierwszym zakręcie Felipe Masse, a korzystając z zamieszania Hamilton również znalazł się przed Brazylijczykiem.

Chwilę później zaatakował Australijczyka, który popełnił błąd wypadając z toru. Powrót do wyścigu z żwirowej pułapki kosztował go spadek na ósme miejsce. Massa odwdzięczył się Hamiltonowi i jeszcze na tym samym okrążeniu wyprzedził Lewisa. Na kontratak Brytyjczyka nie musieliśmy czekać zbyt długo, na początku kolejnego okrążenia McLaren po raz kolejny wyprzedził bolid Ferrari. Piękna walka! Tuż za ich plecami Mark Webber pokonał w bezpośrednim starciu Fernando Alonso.

Awaria Red Bulla
W wyścigu cały czas prowadził Sebastian Vettel, dopóki na 26 okrążeniu nie doszło do awarii hamulców bolidu Red Bulla. Zrozpaczony Niemiec musiał wycofać się z wyścigu. Na prowadzenie tymczasem wyszedł Jenson Button, który nadrobił wiele pozycji świetną decyzją o najwcześniejszej zmianie opon w pierwszym etapie rywalizacji. Na drugim miejscu jechał Kubica, a tuż za nim Rosberg, który uległ w walce z niesamowicie szybkim Hamiltonem. Za plecami Brytyjczyka Webber pokonał Masse, wysuwając się na 5 miejsce. Hamilton po wyprzedzeniu Rosberga bardzo szybko dogonił Kubicę, który jednak nie dał wyprzedzić się dużo szybszemu rywalowi. Najbliższy szczęścia był na zakręcie 11, ale Polak nie odpuścił utrzymując pozycję wicelidera.

kubica vs hamilton
Robert Kubica w Renault (fot. Lorenzo Bellanca/LAT)

Emocjonujące zakończenie
Hamilton, Rosberg oraz Webber zdecydowali się na kolejny zjazd do boksów. Kierowcy Ferrari zostali na torze zbliżając się do Kubicy, lecz podobnie jak Hamilton nie byli wstanie wyprzedzić Polaka. Trójka kierowców, która zjechała na swój kolejny postój biła kolejno rekordy okrążeń. Hamilton w niesamowitym tempie zbliżał się do Alonso. Hiszpan cały czas był informowany przez swojego inżyniera wyścigowego o pomniejszaniu się jego przewagi nad Brytyjczykiem, aż w końcu wykrzyczał słynne: „I don’t want to know!”. Szarżujący Hamilton bardzo szybko dogonił kierowców Ferrari, ale wciąż nie mógł wyprzedzić zmagającego się z przyczepnością Fernando, mimo dużo świeższych opon.

Na miejscach od drugiego do siódmego zrobiło się nieprawdopodobnie ciasno. Kolejka podwyższonego ciśnienia musiała się prędzej czy później rozsypać. Stało się to dosłownie w samej końcówce wyścigu na 57 okrążeniu, kiedy Hamilton zaatakował w 3 sektorze Alonso. W całej sytuacji chyba pogubił się Mark Webber, który z impetem uderzył w tył McLarena Brytyjczyka. Skorzystał na tym Nico Rosberg, awansując na 5 lokatę. Jenson Button z bezpieczną przewagą wygrał swoje drugie GP Australii z rzędu, podium uzupełnili Robert Kubica oraz Felipe Massa.

Podium GP Australii 2010
Podium GP Australii 2010 (fot. FlynetPictures.com)

Pozostałe występy Roberta Kubicy na Albert Park

Choć trudno w to uwierzyć, opisany wyżej wyścig był jedynym, w którym Robert dojechał do mety! We wcześniejszych latach Krakowianin miał nieprawdopodobnego pecha na ulicach Melbourne.

GP Australii 2007 – Kubica jechał spokojnie na bardzo dobrej 4 pozycji, z bezpieczną przewagą nad swoim zespołowym partnerem Nickiem Heidfeldem. Niestety na 36 okrążeniu doszło do awarii skrzyni biegów i Polak musiał wycofać się z wyścigu. Awaria tej części bolidu BMW Sauber, była bolączką naszego rodaka przez większość sezonu.

GP Australii 2008 – Fenomenalne kwalifikacje Roberta! Po szalonym przejeździe w Q3, Polak uzyskał drugi czas przegrywając tylko z Lewisem Hamiltonem w McLarenie. To były niesamowite emocje! Kubica osiągnął tak świetny czas mimo szerokiego wyjazdu po za tor w szybkim zakręcie nr 12. Nic dziwnego, że ze startem Polaka w niedzielny poranek, wiązaliśmy duże nadzieje na drugie podium w karierze. Niestety pechowy moemnt wyjazdu samochodu bezpieczeństwa zniweczył te plany. Podczas neutralizacji Kazuki Nakajima z Williamsa najwyraźniej sie zagapił i uderzył w tył bolidu BMW Roberta eliminując go z wyścigu. Nieprawdopodobna kuriozalna sytuacja.

GP Australii 2009 – To miał być wielki rok BMW. Zapowiadano walkę o tytuł mistrzowski, a w rzeczywistości skończyło się na blamażu, najgorszym sezonie w historii i odejściu niemieckiego koncernu z F1. Mimo ogólnej wady bolidu BMW Sauber w Australii spisywał się wyjątkowo konkurencyjnie. Robert do niedzielnego wyścigu zakwalifikował się na znakomitym 4 miejscu! Żeby jeszcze bardziej uzmysłowić Wam wagę tego osiągnięcia, przypomnijmy, ze tak solidny kierowca jak Nick Heidfeld tym bolidem nie wszedł nawet do Q3. Są takie tory w kalendarzu F1, które Kubica uwielbia, gdzie może dodać od siebie jeszcze coś więcej w porównaniu do reszty obiektów. Takim miejscem jest właśnie Albert Park. W wyścigu Krakowianin cały czas liczył się w walce o czołowe pozycje. W samej końcówce, na kilka okrążeń przed metą, jechał na 3 pozycji. W bardzo szybkim tempie zbliżał się do drugiego Sebastiana Vettela (Red Bull) i pierwszego Jensona Buttona (Brawn GP). Na trzy okrążenia do końca wyścigu, Polak dogonił młodego Niemca. Wyprowadził atak na prostej przed 3 zakrętem. Vettel widząc, że Kubica go wyprzedza, popuścił hamulec dodając ponownie gazu. To spowodowało zbyt szeroki wyjazd Niemca i kontakt jego Red Bulla z bolidem BMW Sauber. Zarówno Sebastian jak i Robert musieli wycofać się z wyscigu. Ogromne rozczarowanie. Pamiętam jak wtedy rozpaczałem, cały tydzień nie mogłem dojść do siebie. Byłem pewny podium, a nawet wiązałem spore nadzieje na zwycięstwo. Patrząc na czasy jakie robi Polak, na ostatnim okrążeniu doszłoby do walki z Jensonen Buttonem. Niestety nigdy nie będzie nam dane poznać jej rezultatu.

Wypadek Roberta i Sebastiana
Wypadek Roberta i Sebastiana (fot. BBC News)

Jak będzie w tym roku?
To niesamowite, że po 9 latach przerwy znów zobaczymy Roberta na starcie GP Australii. Będzie to bardzo emocjonalny moment dla wielu z nas i cieszmy się samą obecnością naszego rodaka w tym elitarnym sporcie. Niestety wszystko wskazuje na to, że w pierwszych wyścigach sezonu, Williams będzie zamykał stawkę. Musimy się przygotować na to, że Robert w Melbourne, będzie walczył w najlepszym razie tylko z Georgem Russellem. Bardzo chciałbym się mylić, ale dużo wskazuje na to, że GP Australii 2019 będzie dla Williamsa kolejnym testem, aniżeli prawdziwą rywalizacją na torze.